Obozowe wieści 2015

Obozy taneczne dla naszych wychowanków organizujemy regularnie do początku naszej działalności i zorganizowaliśmy ich już 25, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

Przez wiele lat regularnie pisaliśmy podczas każdego naszego obozu, krótkie relacje, w których opisywaliśmy nasze obozowe życie. Poniżej taka przykładowa relacja z obozu w roku 2015…

„W tym roku zapowiadałem przed wyjazdem, że takiej relacji pisać nie planuję. Dlaczego? Ponieważ tegoroczny obóz ma charakter zdecydowanie bardziej sportowy i z tego powodu program obozu obejmuje znacznie więcej zajęć a ilość dodatkowych atrakcji zmniejszyliśmy do minimum i dlatego też nie bardzo mamy o czym pisać. Jednak kilka słów streszczenia tego, co działo się podczas pierwszego tygodnia obozu, napiszę, ilustrując to kilkoma fotkami.

Trochę dla… być może stęsknionych rodziców, a trochę tak na pamiątkę. Chociaż wiem, że przynajmniej jakaś część rodziców otrzymuje od dzieci regularne relacje, może i ze zdjęciami, to być może są i tacy wśród rodziców, którym brakuje choć kilku słów opowieści, jak to u nas jest. Zatem zapraszam do lektury.

Jesteśmy ponownie na obozie w Potockim Dworze niedaleko Jędrzejowa, a to co w tym roku jest absolutnie wyjątkowe, to naprawdę upalna pogoda. Przed godziną padał po raz pierwszy deszcz i nareszcie temperatura nieco spadła, bo od początku obozu codziennie było ponad 34 a nawet ponad 36 stopni Celsjusza w cieniu. Gdyby nie klimatyzowana sala, praktycznie nie dałoby się trenować.

Nasz codzienny plan dnia jest dość podobny. Śniadanie jemy wyjątkowo późno (o 9.00), ale to ze względu na to, że wieczorne zajęcia i potem przygotowanie do snu sprawiają, że spać chodzimy nieco później. Po śniadaniu mamy wspólny aerobic, który trwa 60 minut i ma być nie tylko rozgrzewką przed zajęciami, ale ponadto ma także wzmocnić i poprawić sprawność naszych tancerzy. Po aerobicu i po krótkiej przerwie do obiadu trenujemy… Program zajęć obejmuje i zajęcia techniczne, i fragmenty choreografii, i jak zawsze mamy co ćwiczyć. Informacji, figur i kroków do wyćwiczenia jest naprawdę sporo. Obiad jemy o godz. 13.30 i dopiero po obiedzie przewidzieliśmy pierwszy odpoczynek. Zgodnie z naszymi ustaleniami z właścicielami obiektu wszystkie posiłki są serwowane w wazach, albo na półmiskach, co pozwala każdemu zjeść tyle, ile tylko zapragnie. Rodziców pragnę też zapewnić, że jedzenie jest smaczne i wiem, że dzieci to potwierdzą. Może nie wszyscy lubią wszystko, ale jeśli lubią daną potrawę to na pewno serwowana tutaj im smakuje.

Dzisiaj jedliśmy na obiad zupę pieczarkową, na drugie danie były bardzo smaczne kulki ziemniaczane, filet drobiowy, surówka z buraczków, oczywiście jak zawsze kompot lub woda do wyboru i coś na deser. Dzisiaj to był owoc (brzoskwinia), ale czasami jest to ciastko (wczoraj była szarlotka) lub na przykład galaretka z owocami. Na śniadanie zawsze jest kilka rodzajów wędlin, sera żółtego, jest biały twarożek, serek kozi, parówki, jajecznica lub naleśniki z dżemem, płatki, mleko, jajka gotowane, nutella, dżemy. Zawsze są też warzywa: pomidory i ogórki, więc wybór jest zupełnie wystarczający. Kolacja to z reguły coś na ciepło (na przykład spaghetti, zapiekanka, pizza) oraz podobnie jak na śniadanie wędliny, sery, dżemy, warzywa. Po odpoczynku poobiednim a przed kolacją mamy kolejne zajęcia, które trwają dwie godziny i jeszcze jedne zajęcia typu practice, są po kolacji od godziny 20.00. Kończymy ciężki treningowy dzień rozciąganiem. Potem jest oczywiście prysznic i przed snem chwila na integrację, rozmowy, grę w karty, itd… Dzień do dnia jest podobny i w zasadzie czasami zastanawiamy się, który to już dzień, bo czas tutaj płynie nieco inaczej…

Ten codzienny tryb czasami został nieznacznie zakłócony. Jeden dzień po obiedzie do kolacji spędziliśmy odwiedzając kryty basen w Sędziszowie. Godzina spędzona w wodzie to niewiele, ale zawsze pozwoliła chociaż odrobinę odpocząć zmęczonym już mięśniom. Sobotni wieczór przeznaczony był na ognisko, więc także był odpoczynkiem od zajęć.
Co prawda w temperaturze ponad 32 stopni zrezygnowaliśmy z siedzenia przy rozpalonym ognisku, ale kolacja przygotowana była tak jak na ognisko przystało. Jedliśmy pieczoną kaszankę, pieczone kiełbaski, pieczone udka i tortillę… a po sutej kolacji porozmawialiśmy o nowych przepisach, wyjaśniając naszym sportowym tancerzom, jakie zmiany czekają ich od września. Podobne spotkanie planujemy zorganizować rodzicom już na początku września, bowiem nowe przepisy mają obowiązywać od 1 września, (chociaż okres do 31 grudnia traktowany jest jako przejściowy), a zmian jest sporo i niektóre bardzo ważne.

W niedzielę część dzieci wybrała się do Kościoła i dlatego też nie było aerobicu, a wieczorem zorganizowaliśmy sobie kino „na powietrzu” i oglądaliśmy najlepszych tancerzy świata na wielkim ekranie. Dzisiejszy dzień (poniedziałek),do obiadu spędziliśmy nad zalewem w Jędrzejowie, który okazał się świetnym miejscem do odpoczynku i regeneracji i to z wielu powodów. Jak wygląda to troszkę obrazują zdjęcia, ale co zaskakujące, poza nami nie było tam więcej niż kilkanaście osób.
Zrewitalizowany dzięki unijnym środkom zalew i teren dookoła niego daje naprawdę świetne warunki do relaksu a szczególnie w taki upalny dzień, jakie mamy teraz. Jest tam kąpielisko, na którym nad bezpieczeństwem pływających czuwają ratownicy. Mogliśmy skorzystać z rowerków wodnych, kajaków, jest tam fajna kawiarenka serwująca smaczne posiłki, desery, lody, soki, itp. jest i piaszczysta plaża i sporo terenu trawiastego, jest plac zabaw dla dzieci a wszystko ogrodzone… ogólnie mogę stwierdzić, że jak dla nas to super miejsce. Dziwnym było to, że jak wsiedliśmy do autokaru, to pozostało tam zaledwie kilka osób.

Jutro przed nami kolejny pracowity dzień. Nad planami na środę jeszcze się zastanawiamy a w czwartek wracamy. Jak dotychczas nie zanotowaliśmy żadnego przypadku choroby i niech tak pozostanie. Zdarzają się drobne przypadłości, takie jak bóle mięśni, głowy, itp. ale na szczęście jesteśmy wszyscy zdrowi…
Pozdrawiamy rodziców i mamy nadzieję, że wytrzymacie Państwo bez swoich pociech jeszcze te kilka dni i pocieszamy, że dzieci też za Państwem tęsknią, nawet jak wydaje się, że tak nie jest, bo może nie mają czasu zadzwonić:-)